W poprzednim poście była łączka Emilkowa, dzisiaj łączka Maciusiowa.
Tutaj była wzmianka o wzorzystej okleinie, którą okleiłam szafkę przy przewijaku.
Początkowo była tylko ona. Maciuś sobie na nią od czasu do czasu popatrywał, ale szału nie było.
Aż pewnego dnia na środku tego czarno-białego gąszczu coś się pojawiło.
Gdy Maciuś zauważył tę biedronkę, znieruchomiał. Wpatrywał się w nią hipnotycznym wzrokiem przez całe przewijanie.
Następny element pojawił się po kilku dniach.
Kolejna odsłona nastąpiła. Maciusiowi został zaprezentowany obrazek w kolorkach neonowych.
Popatruje sobie na niego przy zmianie pieluchy, a ja cieszę się, że ma się czym zająć, bo od kiedy nauczył przekręcać się na brzuszek, to przewijanie przestało być spokojną czynnością.
We wspieraniu rozwoju Mili i Maciusia staramy się stosować ideę Marii Montessori - stwórz dziecku sprzyjające otoczenie i pozwól w nim działać samodzielnie. Proponuj zajęcia, pokazuj możliwości, zapewniaj materiały, ale niczego nie narzucaj, na nic nie nalegaj. Obserwuj, po co dziecko sięga. Słuchaj, o co pyta . . . . . I podążaj za nim.
sobota, 29 sierpnia 2015
czwartek, 27 sierpnia 2015
Piankowe kwiatki
Tym razem nie było zabawy pianką do golenia. Mila przechodzi właśnie zapalenie gardła :-( więc nie szalejemy w wannie.
Ale sam pomysł zrodził się właśnie w wannie przed wieloma miesiącami. Łaził mi i łaził po głowie, aż w końcu doczekał się realizacji.
A zaczęło się tak, że po naszej wyklejance zostały kawałeczki gąbki. Przez jakiś czas służyły Mili do zabawy w trakcie wieczornej kąpieli. Mokra gąbka fajnie trzymała się wanny. Ale efekt nie był fascynujący - biała gąbka na białej wannie wygląda wiadomo jak.
I wtedy właśnie wpadłam na pomysł użycia pianki kreatywnej, którą kupuje się w arkuszach o kolorach jakie tylko chcieć.
No to w końcu kupiłam. Komplet 10 arkuszy A4. Późną wieczorową porą powycinałam kształty o tematyce kwiatowej.
Emilce powiedziałam, że będziemy robić dekorację na oknie, które na tę okoliczność doczekało się w końcu umycia :-)
Kawałeczki pianki wrzuciłam do pojemnika z wodą.
Robienie dekoracji było bardzo proste - mokre kawałeczki pianki należało po prostu przykładać do szyby.
I taka to właśnie łączka nam powstała.
Można oczywiście przylepiać i do wanny, ale nam nasłonecznione okno bardziej pasowało.
Wygląda uroczo.
Dekoracja niestety nie jest zbyt trwała - po kilku godzinach wszystko odpada :-(
Ale za jakiś czas można zacząć od nowa :-)
Ale sam pomysł zrodził się właśnie w wannie przed wieloma miesiącami. Łaził mi i łaził po głowie, aż w końcu doczekał się realizacji.
A zaczęło się tak, że po naszej wyklejance zostały kawałeczki gąbki. Przez jakiś czas służyły Mili do zabawy w trakcie wieczornej kąpieli. Mokra gąbka fajnie trzymała się wanny. Ale efekt nie był fascynujący - biała gąbka na białej wannie wygląda wiadomo jak.
I wtedy właśnie wpadłam na pomysł użycia pianki kreatywnej, którą kupuje się w arkuszach o kolorach jakie tylko chcieć.
No to w końcu kupiłam. Komplet 10 arkuszy A4. Późną wieczorową porą powycinałam kształty o tematyce kwiatowej.
Emilce powiedziałam, że będziemy robić dekorację na oknie, które na tę okoliczność doczekało się w końcu umycia :-)
Kawałeczki pianki wrzuciłam do pojemnika z wodą.
Robienie dekoracji było bardzo proste - mokre kawałeczki pianki należało po prostu przykładać do szyby.
I taka to właśnie łączka nam powstała.
Można oczywiście przylepiać i do wanny, ale nam nasłonecznione okno bardziej pasowało.
Wygląda uroczo.
Dekoracja niestety nie jest zbyt trwała - po kilku godzinach wszystko odpada :-(
Ale za jakiś czas można zacząć od nowa :-)
czwartek, 20 sierpnia 2015
Balony
Do pudełka z balonami sięgamy dość często - a to dekoracja, a to odbijanie, a to rakieta odrzutowa albo poduszkowiec. Długo by wymieniać, w jakich przypadkach nam się przydały.
Ostatnio na topie były u nas zabawy wannowe. Żeby Mila nie uschła przez te długotrwałe upały. Teraz już trochę odpuściły, ale jak jeszcze panowały, to:
Kilka baloników napełniłam wodą. Do wanny wlałam trochę wody i tam wrzuciłam Emilkę + balony :-)
Wystarczyło - znowu posiedziała sobie w tej wannie godzinkę :-)
Nawet nie wiem, co dokładnie robiła. Zarejestrowałam tylko jeden element zabawy - ugniatanie.

Ale po odgłosach sądząc, na ugniataniu się nie skończyło. Szaleństwo było dużo większe.
Po zabawie balony zostały zapakowane do torby i umieszczone na balkonie, bo Mila zapowiedziała powtórkę. I tak też się stało :-)
Ostatnio na topie były u nas zabawy wannowe. Żeby Mila nie uschła przez te długotrwałe upały. Teraz już trochę odpuściły, ale jak jeszcze panowały, to:
Kilka baloników napełniłam wodą. Do wanny wlałam trochę wody i tam wrzuciłam Emilkę + balony :-)
Wystarczyło - znowu posiedziała sobie w tej wannie godzinkę :-)
Nawet nie wiem, co dokładnie robiła. Zarejestrowałam tylko jeden element zabawy - ugniatanie.
Ale po odgłosach sądząc, na ugniataniu się nie skończyło. Szaleństwo było dużo większe.
Po zabawie balony zostały zapakowane do torby i umieszczone na balkonie, bo Mila zapowiedziała powtórkę. I tak też się stało :-)
niedziela, 16 sierpnia 2015
Żel do włosów
Pomysł, który chodził mi po głowie od długiego już czasu.
Potrzebne są:
woreczek strunowy (z dość grubej folii)
taśma izolacyjna
żel do włosów
cekiny, koraliki, brokat itp.

Brzegi woreczka należy zabezpieczyć taśmą izolacyjną, do środka nałożyć żelu i błyskotek.

Woreczek służy do oglądania:
Do miętoszenia:
I do chłodzenia (wkładam go do lodówki i Maciuś dostaje zimny okład):
Bardzo proste i szybkie w wykonaniu, a zarazem ciekawe dla dziecka. Cekiny przesuwają się w żelu przy ugniataniu woreczka a i wrażenia dotykowe są bardzo ciekawe.
Emilce też się podoba. Ona lubi oprzeć go sobie o szybę w oknie i oglądać pod światło. Ja też :-)
Potrzebne są:
woreczek strunowy (z dość grubej folii)
taśma izolacyjna
żel do włosów
cekiny, koraliki, brokat itp.
Brzegi woreczka należy zabezpieczyć taśmą izolacyjną, do środka nałożyć żelu i błyskotek.
Woreczek służy do oglądania:
Do miętoszenia:
I do chłodzenia (wkładam go do lodówki i Maciuś dostaje zimny okład):
Bardzo proste i szybkie w wykonaniu, a zarazem ciekawe dla dziecka. Cekiny przesuwają się w żelu przy ugniataniu woreczka a i wrażenia dotykowe są bardzo ciekawe.
Emilce też się podoba. Ona lubi oprzeć go sobie o szybę w oknie i oglądać pod światło. Ja też :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


