Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lupa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2015

Wiosna - ach to ty!

Wybrałyśmy się wczoraj na poszukiwanie oznak wiosny.
Hmmm... właściwie to "wybraliśmy". Muszę nauczyć się uwzględniać Macieja w swoich wypowiedziach :-)
 
Późno trochę, jak na pierwsze poszukiwania, bo wiosnę widać na każdym kroku i szukać specjalnie nie trzeba, ale wiadomo, jak to u nas było - warunków do wcześniejszych przedsięwzięć nie było.
 
Emilka na spacer zaopatrzyła się w lupę. Miała bowiem bardzo konkretne plany - wypatrzeć w jakimś zakamarku wróżkę. Przeżywa bowiem okres fascynacji Dzwoneczkiem i spółą :-)
A - jak ogólnie wiadomo - wróżki można spotkać tam, gdzie właśnie zmienia się pora roku.
 
Szukała dokładnie.

W trawie.
 

Na kwiatkach.


Na krzewach i drzewkach. 


Poważnych podejrzeń nabrała przy rozwijających się listkach brzozy. Ale po dokładnych oględzinach okazało się, że to tylko mszyce, z wróżkami niewiele mające wspólnego.


Szukała w ziemi przy drodze.

 
 
Przy dżdżownicy również zabawiłyśmy chwilkę, bo przecież gdzieś przy niej może wróżka Jelonka.... 

 


Jelonki co prawda niet, ale dżdżownica sama w sobie okazała się interesująca, szczególnie że na świeżo miałyśmy przerobiony temat, dlaczego dżdżownica nie ma nóg :-)

Ubolewam nad jedną rzeczą - w naszym małym miasteczku nie ma parku. Ani nawet większego skwerku, żeby sobie przyjemnie pospacerować. Pozostają nam osiedlowe uliczki, co staje się dość nudne po jakimś czasie. Co prawda dobre i to, bo jest tam trochę zieleni i oddaleni jesteśmy od trasy szybkiego ruchu. Ale marzy mi się park, z rozległymi trawnikami, na których można usiąść na kocyku, mając na oku dziecinę swoją, ganiającą za motylami....

Ach, pomarzyć....

Jak się nie ma co się lubi.... spacer i tak był przyjemny. Choć niedługi, bo wiatr hulał, a Maciej młody jeszcze. To i tak dla niego przeżycie wstrząsające - po powrocie odsypiał stres jeszcze przez dwie godziny :-)

 


wtorek, 21 maja 2013

Lupa

Wczoraj Mila znalazła lupę. W szufladzie. No i trzeba było coś z tym zrobić.

Przydały się pokrywki od słoików. Wsypałyśmy na nie sól, mąkę, siemię lniane, cukier i nasze kulki hydrożelowe.
Produkty wybierała Mila.



Od czego by tu zacząć?


Zaczęła od cukru. Który notabene mogłaby (gdyby mogła...) jeść łyżkami.


Cukier się spodobał.


Kulki też.


Potem było oglądanie rączki.

  
A potem się znudziło, bo nasza lupa strasznie marna i efekt działań, w związku z tym, niezbyt duży.

Muszę skądś wytrzasnąć mikroskop.