Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laurka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laurka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 stycznia 2016

Laurka

Dziś urodziny taty.
Wczoraj przygotowałyśmy z Milą laurkę.

Na kartce papieru Mila narysowała ołówkiem kwiatek.
Potem kontury poprawiła klejem.


Trochę ciężko szło wyciskanie kleju z tubki, więc ten etap dokończyłam ja.


Mila natomiast obsypała kartkę solą.


Odłożyłyśmy na trochę do wyschnięcia, potem strzepnęłyśmy nadmiar soli i przygotowałyśmy kolorową wodę i zakraplacz.


Mila zakraplaczem nanosiła kolorowe kropelki na sól. Woda rozprzestrzeniała się, mieszała się i wychodziły nam różne barwy.



Jeszcze tylko okolicznościowy napis i laurka czeka na jubilata.


Niekoniecznie efekt jest zgodny z moimi oczekiwaniami, technika wymaga chyba dopracowania.  Ale wszystko przed nami :-)



środa, 14 października 2015

Laurka na Dzień Nauczyciela

Mila nie chodzi teraz do przedszkola. Maciuś nie może jeszcze wychodzić na dwór, więc przejażdżki do przedszkola na razie nie wchodzą w grę. Dzisiejszy Dzień Nauczyciela obchodzimy więc w domu, bo tak się składa, że Tata Mili jest nauczycielem. A do tego jeszcze dochodzi fakt, że Mila siedzi w domu już trzeci tydzień (wcześniej sama była chora) i trochę jej się to daje we znaki.

Kilka dni temu Mila dostała od babci worek kasztanów.
Przyznam się, że nie lubię robić kasztanowych ludzików. Nigdy nie lubiłam. Zapałki mi się łamią, wypadają, ludziki się kiwają i przewracają.... Ale żeby nie było, pokazałam Emilce, że można, i zrobiłyśmy kilka stworów-potworów.

 





























Dzisiaj kasztany postanowiłyśmy wykorzystać do zrobienia prezentu dla Taty z okazji Dnia Nauczyciela.
Przygotowałyśmy materiały i narzędzia: tekturkę, pistolet do kleju, kasztany i farby.
 

Do tekturki przykleiłyśmy kasztany. Zrobiłyśmy to z użyciem kleju na gorąco - Emilka bardzo lubi się nim posługiwać.


Wyszedł nam kwiatek. Za łodyżkę posłużył kawałek wikliny, przycięty sekatorem przez Emilkę. Tak jej się spodobało przecinanie, że nagle okazało się, że mamy do dyspozycji jeszcze wiele małych kawałeczków :-) Zrobiłyśmy więc trawkę.



Mila chciała, żeby kwiatek był kolorowy, więc pomalowała kasztany farbami. Musiała nakładać kilka warstw, żeby brązowa barwa kasztanów przestała prześwitywać.


Gotowa laurka przedstawia się tak:


Po powrocie Taty do domu, została mu wręczona. Zdziwienie było ogromne, bo to pierwszy raz, gdy dostał coś od nie-uczniów :-)

A kasztanów to jeszcze nie koniec u nas, bo oczywiście nie zużyłyśmy nawet połowy :-)




poniedziałek, 21 stycznia 2013

Laurki na Dzień Babci i Dziadka

A dzisiaj zrobiłyśmy laurki :-)
Pomysł znalazłam dzisiaj na blogu jednej z mam, ale było to przed południem na innym komputerze i teraz zupełnie nie mogę tego znaleźć, a chciałam podać źródło. Może jeszcze znajdę - wtedy dodam.

A oto efekty naszej pracy:


Sama jestem pod wrażeniem - moja pomoc polegała na trzymaniu paluszka przy pierwszych kwiatkach i na napisaniu ołówkiem napisów, które Mila potem pomalowała. Łodygi, trawka - całkowicie samodzielnie.

Kilka słów o farbkach - zdecydowanie najbardziej lubimy temperowe. To znaczy - ja lubię, bo Mili to chyba wszystko jedno, czym maluje, oby dało radę rozsmarować na papierze : -)  Akrylowe są zbyt gęste i gorzej się zmywają, a to dość istotne na naszym poziomie malowania. Tempery są na tyle gęste, że ładnie kryją a na tyle rzadkie, że nie trzeba ich rozcieńczać. Poza tym - bardzo wydajne. Wylewa się troszkę z buteleczki na paletkę (u nas lodówkowa foremka na sześć jajek) i można malować naprawdę długo. Właśnie zamówiłam na allegro półlitrowe butelki kilku kolorów.