Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Śnieżynki

Śniegu brak. I podobno nie będzie lepiej. Coś tam niby kilka dni temu udawało, że pada, ale nikt specjalnie nie uwierzył. Nasze kalendarzowe zadania związane ze śniegiem nie zostaną więc zrealizowane, a ja organizuję zamienniki.

Na blogu Mama w domu zobaczyłam kiedyś świetny pomysł na śnieżynki. 
Świetny, bo prosty, co przy tworzeniu dekoracji z dzieckiem jest ważne.
Czas jakiś temu zaczęłam odcinać denka od butelek PET. Najlepsze są po wodzie mineralnej, ale po mleku też się nadają.



Gdy przyszedł czas, triumfalnie wyciągnęłam denka (i jedną butelkę, żeby udowodnić córce, że te kwiatki nie wzięły się znikąd).
Przygotowałam też białą farbę i pędzelki.
Zaczęłyśmy malować.


Bardzo łatwa rzecz - wystarczy pomazać od wewnątrz białą farbą. Można starać się uzyskać bardziej wyrafinowane wzory, ale ponieważ pracuję nad wzmocnieniem Emilkowej wiary we własne umiejętności, nie chciałam robić ładniejszych od niej.


Śnieżynek przybywało w szybkim tempie.


Potem jeszcze żmudna robota z żyłką, i dekorację można zawiesić.


Wybrałyśmy okno, żeby pamiętać, że aktualnie mamy zimę, bo widok za szybą warunków nie spełnia....

 

Spróbujcie sami, naprawdę warto - dekoracja prosta, niekosztowna a bardzo efektowna :-)











sobota, 6 grudnia 2014

Kule śniegowe

Nie chodzi bynajmniej o śnieżki czy inne bałwany. Aura jaka jest, każdy widzi. A nawet gdyby była inna, to niewiele by to zmieniło - zapalenie oskrzeli trzyma nas w domu i wymusza realizację rękodzielniczych zadań z kalendarza. 
Na dzisiaj wybrałam brokatowe kule z padającym śniegiem w środku.
Wykonanie bardzo proste, a potrzebne materiały dostępne w domu. Może z wyjątkiem gliceryny, po którą trzeba wyskoczyć do apteki.

Potrzebny:
słoik (jak najbardziej okrągły)
woda
gliceryna
brokat
figurka
klej wodoodporny


Do nakrętki przyklejamy figurkę, na którą będzie padał śnieg. Najlepiej ustawić ją na jakimś podwyższeniu, nie bezpośrednio na nakrętce, bo zostanie w części zasłonięta przez gwint.
Do słoika wsypujemy brokat - my użyłyśmy białego i srebrnego.


Słoik napełniamy wodą niemal do pełna. Dolewamy kilka kropel gliceryny.


Słoik zakręcamy. I kula gotowa.


Zrobiłyśmy takie dwie - jedną z mikołajem, drugą z konikiem.
Śnieg bardzo ładnie pada w środku. Tylko fotograf ze mnie średni i nie udało mi się uchwycić efektu....




Musimy jeszcze jakoś ozdobić nakrętki, bo te łowickie owoce średnio się komponują.
Ale Mila i tak z dumą prezentowała swoje dzieła :-)


piątek, 14 marca 2014

Pielucha

Przy okazji porządków w szafie znalazłam kilka pieluch, zachomikowanych kiedyś "na wszelki wypadek".
Takowy już nie nastąpi, spakowałam więc pieluchy dla mamy młodszej koleżanki Emilki. 
Ale jedną poświęciłam na tzw. zmarnowanie.
Czy aby na pewno? Czy fajna zabawa to marnowanie czegokolwiek?

Bo oczywiście Emilka w trakcie tych porządków była przy mnie. I oczywiście to ona wypatrzyła te pieluchy: "Mamusiu - to jest mi bardzo potrzebne." 
Nota bene - tekst słyszę przy każdej próbie (mojej) wyrzucenia jakiegoś śmiecia do kosza. Czy ja aby nie przesadziłam z tym zaszczepianiem recyclingu.....

Tak czy owak pielucha została poświęcona. No a cóż można zrobić z pieluchą, jak nie.... nalać?

No to nalałyśmy. 
I to wielokrotnie.
Wody z dzbanuszka, of course.

Niestety, nie policzyłam, ile litrów tam wlałyśmy, ale zapewniam mamy, których dziecięcia jeszcze z pieluch korzystają - dużo się tam zmieści. Wcale nie trzeba zmieniać po każdym nasiusianiu. Ja nie zmieniałam. I właśnie zobaczyłam, że miałam rację. Pielucha mocno chłonna jest. I ktoś to chyba w jakimś celu wymyślił. Na przykład - ulżenia matkom zapieluchowanych.

A jak już nalałyśmy i omówiłyśmy temat zwiększenia ciężaru pieluchy (to chyba jedyny apekt, nad którym się warto zastanowić w kwestii częstej zmiany pieluch - czy dziecko udźwignie....), trzeba było pokazać, co to takie chłonne jest.
W środku jest coś takiego, co wygląda jak przeciśnięte przez wyciskacz kulki hydrożelowe. O których było TutajTutaj trochę też.


 No i wyszła z tego kolejna ciapanina sensoryczna :-)


A ponieważ śniegu w tym roku jak na lekarstwo, było bardzo a propos :-)


Nawet bałwana można ulepić!