Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logopedia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą logopedia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2014

Logopedycznie

Ja to nie daję córce spokoju.

Tym razem czepiłam się wymowy.

Mila ładnie mówi 'sz', 'cz', 'ż' i tym podobne, ale cały czas w miejsce "r" pojawia się "j". Jest to oczywiście w normie rozwojowej, aczkolwiek powinno się tam pojawiać już "l".
Na spotkania u logopedy jeszcze się to nie kwalifikuje ale ja sobie pomyślałam, że może spróbuję trochę pomóc?
Oczywiście logopedka ze mnie żadna, ale mam dużo znajomych (to duży plus mojej pracy zawodowej - wielu specjalistów w zasięgu do konsultowania się).

Poprosiłam więc o ćwiczenia, ale takie, przy których może być zabawnie. 
No i dostałam - wiszą na lodówce :-)


Jako czas na ćwiczenia wybrałam nasz codzienny rytuał (jeden z wielu) - przytulanie się w ręczniku, tuż po wyjściu z kąpieli.

Oczywiście Mila nic nie wie o tym , że coś ćwiczymy i że to ma służyć czemuś więcej niż zabawie.

Śpiewamy sobie:
najpierw ja: "la la la" bardzo nisko, a Mila powtarza. Potem znowu ja "li li li" wysoko, a Mila powtarza. Najśmieszniej jest przy "lu lu lu", które śpiewam bardzo szybko, naśladując indyka. Mila próbuje powtórzyć i jest kupa śmiechu :-)

Podobnie jest z "nelepetede" - ja mówię, mieszając sylaby, Mila powtarza.

No i największy hit - jeżdżenie traktorem :-)
Czyli powtarzanie zbitki "tdn", raz wolniej, raz szybciej.
To Mila decyduje, czy jedziemy po równym, czy pod górę (wtedy powoli), a za chwilę z górki, szybciutko, coraz szybciej. Czasami jest światło czerwone i trzeba się zatrzymać, potem ruszać i znowu się rozpędzać. Czasami jeździmy po wertepach i to czasami kończy się ugryzieniem w język :-)

Nie wiem, czy to wszystko w jakikolwiek sposób przyśpieszy pojawienie się "l" (a potem "r").
Ale jedno wiem - na pewno nie zaszkodzi, a zabawa przy tym jest przednia. Nawet nie spodziewałam się, że będzie aż tak przednia.