Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliskość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bliskość. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 listopada 2013

...

Kończy się weekend zaduszny.  

Nie robiłyśmy z Milą strasznych potworów z dyni, czarnych nietoperzy i przerażających masek....


Ten czas był pełen smutku, refleksji, rozmów... Odwiedzania cmentarzy, zapalania zniczy.


Byliśmy na grobach osób nam najbliższych - babci, dziadka, których Mila nie miała szansy poznać, bo zmarli jeszcze przed jej urodzeniem. I na grobach innych bliskich nam osób. A także tych, których tylko znaliśmy. 

Myślami byliśmy przy tych, których straciliśmy. Nawet, jeśli nie mają swojego miejsca na żadnym cmentarzu.

Byliśmy też w miejscach pamięci wielkich tragedii - pomnik dzieci Zamojszczyzny na siedleckim cmentarzu to miejsce, które odwiedzam zawsze i nad którym nigdy nie potrafię powstrzymać łez.

Mila dużo pyta na temat śmierci, a my staramy się rozmawiać z nią o tym szczerze. Tłumaczymy, o ile sami potrafimy zrozumieć.




niedziela, 1 września 2013

Noszenie dzieci

Cofnęłam się dziś myślami do czasów niemowlęctwa Emilki.

"Nie bierz na ręce, jak tylko zakwęka, bo przyzwyczaisz."

Znacie to?

Dobre rady starszego pokolenia (i nie tylko), które na szczęście puszczałam mimo uszu. Nigdy nie ograniczałam Mili bliskiego kontaktu ze mną i nigdy tego nie żałowałam. Nosiłam, przytulałam, usypiałam na rękach. Niczego nie robiłam na siłę - żadnego płaczu "aż się zmęczy", żadnej bolesnej nauki samodzielnego zasypiania itp. Moja intuicja podpowiadała mi inną drogę i cieszę się, że ją wybrałam.

Żałuję tylko jednego - że tak późno odkryłam chustę. 
Dostałam ją w prezencie (choć na moje wyraźne życzenie), jak Mila miała już pół roku. A że lato było wtedy upalne, więc tak naprawdę chustą mogłyśmy się omotywać dopiero u jego schyłku, a wtedy już wróciłam do pracy i codzienne długie spacery odeszły w zapomnienie. 

Ale za to praktykowałyśmy nosidełko. Było nawet praktyczniejsze na letnie dni, bo bardziej przewiewne. 
Mila nie cierpiała jeździć w głębokim wózku. Zdecydowanie bardziej wolała oglądać świat z perspektywy nosidła.






O zaletach noszenia dzieci więcej znajdziecie Tutaj.

A te dzisiejsze wspominki to właśnie na okoliczność nowego banerka po prawej stronie :-)