Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folia bąbelkowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą folia bąbelkowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2013

Ścieżka sensoryczna

Dzisiaj przygotowałam dla Emilki ścieżkę sensoryczną.

Moje zbieractwo naprawdę się przydało. 

Uprzedziłam Milę, że chcę naszykować jej zabawę. "A mogę się podglądać?" - padło jak zawsze. Bo czasami proszę, żeby nie podglądała, bo chcę ją zaskoczyć (albo uniknąć miliona pytań: a co to, a na co, a po co, a z czego, a mogę dotknąć/powąchać/polizać?.... zanim zacznie się zabawa właściwa).  I tym razem właśnie poprosiłam, żeby nie podglądała. Zajęła się więc zabawą spinaczami do bielizny, jedną z jej ulubionych na balkonie.

A w tym czasie ja przygotowałam:

papier - taki, którym owijają kwiaty w kwiaciarni, cieniutki i szeleszczący


ścinki szmatek - hurra! przydały się! 

  kto mej radości nie rozumie, niech sobie zajrzy Tutaj



guziki
 

folię bąbelkową


wytłoczkę po czekoladkach, odwróconą do góry dnem


i kulki hydrożelowe


Ułożyłam wszystko w jednym rzędzie i zawołałam Milę.


Najpierw przeszła ścieżkę z otwartymi oczami.

Pytałam ją o odczucia - określała bardzo trafnie:

papier był szeleszczący, ścinki mięciutkie i ciepłe, guziki twarde i zimne, folia śliska, wytłoczka kłująca (oj tak - sama próbowałam), a kulki delikatne.

Potem zawiązałam jej chustkę na oczach i Mila skoncentrowała się wyłącznie na dotyku.



O mały włos nie wywaliła tacy z kulkami :-)


Ale jakoś udało się wyratować i można było sobie podreptać.


Ścieżka została schodzona w tę i z powrotem, ja też musiałam :-)

Fajna zabawa, a w dodatku daje tyle możliwości...! Już mi się tłoczą kolejne podłoża w głowie :-)

Ale wiadomo - w końcu się znudziła. Ale jeden z jej elementów nie. Taca z kulkami powędrowała na balkon i Mila spędziła przy nich jakąś godzinkę.

O kulkach już kiedyś pisałam Tutaj.


Starła je na miazgę. Cały balkon był w skrawkach kulek. Pół mieszkania zresztą też, bo co jakiś czas przybiegała informować mnie o postępach w masakrowaniu kulek. 

Ale posprzątała pięknie - nic nie musiałam poprawiać. Dobrze wiedzieć, że umie tak starannie odkurzać ;-) 


Dzisiejszy dzień zaliczam do bardzo udanych: 
zabawa ciekawa, dziecko zadowolone, mama miała chwilę dla siebie a przy okazji chałupa wyodkurzana - same zalety z konstruowania ścieżki, zachęcam!

 

 


środa, 6 lutego 2013

Folia bąbelkowa

Malowanie folii bąbelkowej to fajna sprawa dla takich dzieci jak Mila. Nie wymaga wielkich umiejętności, za to efekt bardzo ciekawy.
Na stronie babyboom.pl znalazłam świetny pomysł - plaster miodu z folii bąbelkowej.
Postanowiłam zrobić, ale najpierw musiałam Mili wyjaśnić, co to w ogóle jest plaster miodu i jak wygląda. Wyszukałam w internecie zdjęcia, dodałam tekst i powstała książeczka:

  
 W środku wygląda tak:


Przeczytałyśmy, a następnie zrobiłyśmy plaster miodu.

Folię bąbelkową pomalowałyśmy farbą - żółtą, zmieszaną z pomarańczową.  Malowałyśmy gąbczastym wałkiem. Potem folię odbiłyśmy na kartce. Następnie przykleiłyśmy do kartki żółte guziki, które pomalowałyśmy w paski, oraz dorysowałyśmy czółka i skrzydełka. Czółka i skrzydełka rysowałam ja, z wyjątkiem ostatniej, najmniejszej pszczółki, przy której Emilka w końcu dała się przekonać (argument, że to pszczółka-córeczka okazał się przekonujący).
Efekt jest taki:


Potem zaczęłyśmy eksperymentować z innymi kolorami i wyszła nam łączka z króliczkami:

  
Zrobiłyśmy też jezioro z kolorowymi rybkami, ale nie zachowało się - ktoś (ciekawe kto?) poodklejał wszystkie rybki, żeby je położyć spać do łóżeczka. 

Zdjęć z samego procesu malowania nie zrobiłam - malowanie folii bąbelkowej przez trzylatkę wymaga jednak pomocy (przytrzymać, podtrzymać, złapać w locie spadającą farbę itp). 
Ale pszczółki fajne.