Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycinanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycinanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 marca 2014

Wyklejanka

Na dziale warzywnym wypatrzyłam takie gąbeczki - oddzielały od siebie kiście winogron. Pomyślałam sobie, że na pewno do czegoś się przydadzą. Pani w kasie patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem, ale to mi nie pierwszyzna :-)
 

W domu pocięłam część gąbeczek (bo wzięłam całe naręcze, a co) na różne kształty. Posegregowałam je - w tym celu bardzo przydały się wkładki do pudełka po ptasim mleczku.
Jeszcze niebieski karton, klej i mogłyśmy zacząć tworzyć nasz zimowy krajobraz.
 

To i owo trzeba było przyciąć.


I można było zacząć przyklejać.
Dodałyśmy też watę - żeby nadać puszystości, imitującej śnieg.

Tęsknota za śniegiem jest. Ze względu na różne okoliczności - także przyrody - Mila miała okazję do zabawy w śniegu dwukrotnie w tym sezonie.

Ja tam się bez śniegu obywam doskonale, ale ja stara już jestem. A dziecko - wiadomo....


I taki właśnie zimowy obrazek nam powstał.


Mila odczuwała jednak niedosyt. Zażyczyła sobie pejzażu jesiennego. 

Kolorystyka zgoła inna, nie ma więc mowy o gąbce. Pocięłam na kawałeczki skrawki materiałów w tonacji wiadomo jakiej. Tym razem chciała zrobić samodzielnie. Co mi nawet pasowało, bo miałam swoje zajęcie.
No i robiła.


Z wielkim zaangażowaniem realizowała swoją koncepcję....


...drzewa z jabłuszkami.


I na tym etapie wyklejanki się znudziły.
Chociaż nie wątpię, że powrócą. I to może nawet przy okazji wielkanocnych pisanek, bo to przecież tuż tuż....




wtorek, 6 sierpnia 2013

Wyklejanka

Mila bardzo lubi używać nożyczek. Czasami wymyka się to spod kontroli:

"Mamusiu, mogę sobie uciąć kłębuszka?"
"Dużo?"
"Tylko kawałek"
"Dobrze. Tylko odetnij sobie kawałek od końca, a nie w środku"

A potem trzeba wyciągać odkurzacz, bo nie sposób po prostu wyzbierać palcami całego motka włóczki zamienionego na trzycentymetrowe strzępy....

Dzisiaj wycinanie odbywało się pod kontrolą, bo była pewna koncepcja, której należało się trzymać.

Zaczęłam od przyklejenia na dużą kartkę wyciętej z gazety (...lub czasopisma?) twarzy dziewczynki.

Potem rysowałam Mili poszczególne elementy, które wycinała i naklejała w odpowiednie miejsca.


Nóżki wycięłam ja, ale przykleiła Mila.
I niech tylko ktoś się przyczepi, że koślawo, czy coś... !


Potem Mila wycięła i przykleiła rączki.


 A potem mogła sobie naciąć kawałków włóczki, co po prostu uwielbia. 
Ja związałam je pośrodku, Mila przykleiła na głowie.

Potem uznała, że dziewczynkę należy jeszcze urozmaicić.


Urozmaicała kredkami i dalszymi wycinankami - tym razem inwencja była tylko jej. 


Mila prezentowała swoje dzieło z dużą satysfakcją :-)


Dziewczynka oczywiście zamieszkała razem z nami. 

Powoli zaczynamy mieć problem z archiwizowaniem wytworów mojej córki. Szczególnie, że niektóre z nich są przestrzenne....
Ale wczoraj udało się w końcu namówić Milę do zutylizowania "morza" (o którym było Tutaj). Prosiło się już o to bardzo mocno i na szczęście obyło się bez protestów.


 

czwartek, 4 lipca 2013

Płatki dla motyla


Rodzice objadali się pysznościami z grilla, a tymczasem......


...Mila obrywała płatki ze wszystkich piwonii w ogrodzie. Dla motyla. Żeby miał co jeść. Nie wiem dlaczego nie mógłby sobie jeść bezpośrednio z kwiatka. Ale Mila pewnie wiedziała. Nie mógł i już.

Ciocia Monika wyrozumiała była.
Mogłyśmy sobie nawet do woreczka nasypać i zabrać ze sobą.  






No i zabrałyśmy.
Tego samego dnia nie było już czasu, żeby coś z nich zrobić, ale następnego i owszem.
Obawiałam się, że płatki zwiędną, ale miały się całkiem dobrze.

Dałam Mili dużą czarną kartkę i klej w sztyfcie.
I zaczęłyśmy naklejać 


Mila smarowała klejem kartkę i naklejała w tym miejscu płatek.
 


Ja zrobiłam kwiatka.


Mila ozdobiła go stokrotką (też z ogrodu cioci).


W pewnym momencie Emilka zapragnęła sprawdzić, jak na płatki zadziała wyciskacz do czosnku.


Ponieważ nie zadziałał w żaden spektakularny sposób, ponownie zajęła się naklejaniem.
Nasz kwietny obraz zaczął prezentować się tak:


Wtedy dałam Mili nożyczki (zwykłe, bo Mila gardzi swoimi dziecięcymi, tępymi nożyczkami). Pocięła płatki na malutkie kawałeczki.
 

Którymi potem posypywała papier, posmarowany klejem.
Efekt był bardzo fajny.


Dopóki się obrazu nie podniosło i większość malutkich płatków nie spadła :-(


Ale i tak bardzo zadowolone byłyśmy z naszej pracy.
Płatki kwiatów są bardzo przyjemne w dotyku. Delikatne, gładkie i chłodne, a to ostatnie bardzo cenne w taki upał :-)





poniedziałek, 25 marca 2013

Nożyczki

Mila zna nożyczki. Ma swoje, specjalne dla dzieci - zwykłe i wycinające wzorki. Czasami używa też nożyczek dla dorosłych.
Lubi wycinać, ale dotąd polegało to na cięciu papieru jak popadnie.


Ale dzisiaj postanowiłam podnieść poprzeczkę, zupełnie przypadkiem zresztą.

Uwaga - post zawiera drastyczne (czyt. paskudne) zdjęcia. Oglądasz na własną odpowiedzialność!!

Wróciłyśmy do domu późno i nie było wiele czasu na zabawę. Ale pojawiła się potrzeba użycia nożyczek i pomyślałam, że warto by było sprawdzić, jak właściwie Mila radzi sobie z wycinaniem.

Wzięłam więc kartkę papieru i narysowałam linię przez całą jej długość.

Poprosiłam Milę, żeby przecięła kartkę wzdłuż linii.
Co też Mila uczyniła (bez żadnych pytań).


Wyszło tak:





Narysowałam więc dwie kolejne linie na jednym z tych kawałków.

 
I Mila znowu przecięła.








No dobra, spryciaro - to spróbuj z tym:



 
No to spróbowała.
Szło jej tak:




 A wyszło tak:


Na linię falistą zabrakło czasu.
Ale widzę, że muszę dać jej jakieś ambitniejsze zadanie w tej kwestii, bo jeszcze pomyśli, że matka ją jak dziecko traktuje ;-)




No dobra. Pewnie wiele trzylatków tak potrafi.
Ale ja i tak jestem pod wrażeniem umiejętności mojej córki :-P