Cofnęłam się dziś myślami do czasów niemowlęctwa Emilki.
"Nie bierz na ręce, jak tylko zakwęka, bo przyzwyczaisz."
Znacie to?
Dobre rady starszego pokolenia (i nie tylko), które na szczęście puszczałam mimo uszu. Nigdy nie ograniczałam Mili bliskiego kontaktu ze mną i nigdy tego nie żałowałam. Nosiłam, przytulałam, usypiałam na rękach. Niczego nie robiłam na siłę - żadnego płaczu "aż się zmęczy", żadnej bolesnej nauki samodzielnego zasypiania itp. Moja intuicja podpowiadała mi inną drogę i cieszę się, że ją wybrałam.
Żałuję tylko jednego - że tak późno odkryłam chustę.
Dostałam ją w prezencie (choć na moje wyraźne życzenie), jak Mila miała już pół roku. A że lato było wtedy upalne, więc tak naprawdę chustą mogłyśmy się omotywać dopiero u jego schyłku, a wtedy już wróciłam do pracy i codzienne długie spacery odeszły w zapomnienie.
Ale za to praktykowałyśmy nosidełko. Było nawet praktyczniejsze na letnie dni, bo bardziej przewiewne.
Mila nie cierpiała jeździć w głębokim wózku. Zdecydowanie bardziej wolała oglądać świat z perspektywy nosidła.
O zaletach noszenia dzieci więcej znajdziecie Tutaj.
A te dzisiejsze wspominki to właśnie na okoliczność nowego banerka po prawej stronie :-)
We wspieraniu rozwoju Mili i Maciusia staramy się stosować ideę Marii Montessori - stwórz dziecku sprzyjające otoczenie i pozwól w nim działać samodzielnie. Proponuj zajęcia, pokazuj możliwości, zapewniaj materiały, ale niczego nie narzucaj, na nic nie nalegaj. Obserwuj, po co dziecko sięga. Słuchaj, o co pyta . . . . . I podążaj za nim.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akceptacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akceptacja. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 września 2013
wtorek, 7 maja 2013
Rączki są ważne
"Mamusiu, a jakby nie było rączek, to co?"
Pytanie z ulubionej serii Mila zadała mi kilka dni temu. Odpowiedziałam, że byłoby trudno założyć buciki, bo akurat przy tej czynności padło powyższe.
A kilka dni potem dostałam od koleżanki kartkę przedstawiającą obraz "Dziewczynka z zajączkiem".
Autorstwa Jeana Michalskiego.
I zacząć malować.
I drugim kolorem też.
Zmieniłyśmy sobie kartkę na kolorową, żeby było trochę inaczej, Mila zaczęła malować paluszkami.
Pomalowała sobie nawet paznokcie.
A wszystko skończyło się jak zawsze.
Pytanie z ulubionej serii Mila zadała mi kilka dni temu. Odpowiedziałam, że byłoby trudno założyć buciki, bo akurat przy tej czynności padło powyższe.
A kilka dni potem dostałam od koleżanki kartkę przedstawiającą obraz "Dziewczynka z zajączkiem".
Autorstwa Jeana Michalskiego.
Obrazek jest wyjątkowy, ponieważ namalowany ustami. Jean Michalski nie ma rąk.
Pomyślałam, że ten zbieg okoliczności trzeba wykorzystać.
Pokazałam Emilce obrazek. Bardzo jej się spodobał.
Powiedziałam jej, jak został namalowany (nawiązując do jej pytania sprzed kilku dni) i zapytałam, czy chciałaby zobaczyć, czy łatwo maluje się bez rączek.
Chciała.
No to przyniosłyśmy farby.
Udało się nabrać na pędzelek.
I zacząć malować.
I drugim kolorem też.
Ale dość szybko Mila stwierdziła, że "trudno bez rączek" i zaczęła malowanie standardowe.
Zmieniłyśmy sobie kartkę na kolorową, żeby było trochę inaczej, Mila zaczęła malować paluszkami.
A potem paluszki.
Pomalowała sobie nawet paznokcie.
A wszystko skończyło się jak zawsze.
Dziecko w pełni usatysfakcjonowane.
A czy zapamiętała, że "trudno bez rączek" ... trudno powiedzieć. Ale myślę, że jednak zrobiłyśmy jakiś kroczek na naszej drodze ku akceptacji i uwrażliwieniu na innych.
wtorek, 26 lutego 2013
Książki
| W rączkach drugi prezent imieninowy |
Trwająca do dziś. Nieprzerwanie.
Czytamy książki rozmaite.
Ale teraz chciałabym napisać o jednej z nich:
Książeczka Fundacji "Oswoić Los".
Zbiór bajek i opowiadań dla dzieci, poruszających bardzo ważną kwestię - Inności. Niepełnosprawności. Upośledzenia.
Jest tu opowiadanie o Grzesiu, który ma rozszczep kręgosłupa, o pajączku Czarusiu, który cierpi na Zespół Aspergera, o pszczółkach bez nóżek albo skrzydełek, które też chcą być potrzebne. Jest też - ukochana przez Milę - opowiastka o niewidomym Pawełku, któremu mama opowiada o kolorach.
Mila - jak Pawełek - lubi sprawdzać, czy tata ma "chłodniejszą twarz i taką szorstką w dotyku".
Książeczka w sposób naturalny wprowadza niepełnosprawność w świat dziecka. Powoduje - mam nadzieję - że inność staje się zrozumiała. Że w przyszłości będzie akceptowana, a nie piętnowana czy wyśmiewana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)