Kilka dobrych dni nie było nas widać, bo zajmowałyśmy się chorowaniem - na zmianę.
Teraz już przestałyśmy (chyba), i czym prędzej dzielimy się tym, co robiłyśmy przez ten czas.
Czas jakiś temu na jednym z obserwowanych przeze mnie blogów zobaczyłam małe lusterka.
Bardzo mi się to spodobało i pomyślałam, że takie lusterko to może być pomysł na różne fajne zabawy.
Przy najbliższej bytności w OBI nabyłam tzw. flizę lustrzaną. Czyli dokładnie to, o co mi chodziło - taflę lustra bez żadnych ozdobników, niepotrzebnie podnoszących cenę. Nasza kosztowała złotych paręnaście.
Na innej półce stały sobie - jakby na zamówienie - szklane kamyki w rozmaitych kolorach (możliwość wyboru zatrzymała mnie przy tej półce jakiś kwadrans....). Zakupiłam beżowe.
W domu rozpakowałam zakupy, dodałam drewniane kółeczka (o zastosowaniu których pisałam Tutaj), a także przełamane na pół patyczki do szaszłyków.
Na tapecie - nieśmiertelne kwiatki :-)
Potem dodałyśmy jeszcze inne elementy.
A jak nam się znudziły kwiatki (bo takie chwile jednak w końcu przychodzą), to przykleiłam na lusterku dwa ruchome oczka. A Mili dałam szminkę.
Pomalowałyśmy usta i Mila pocałowała lustro :-)
Na tej bazie Mila zaczęła układać postać.
Taka dziewczynka z tego wyszła.
Jestem bardzo zadowolona z zakupu lusterka. A pomysłów na nie mam jeszcze wiele.
Tylko dlaczego ciągle czasu brak...?
We wspieraniu rozwoju Mili i Maciusia staramy się stosować ideę Marii Montessori - stwórz dziecku sprzyjające otoczenie i pozwól w nim działać samodzielnie. Proponuj zajęcia, pokazuj możliwości, zapewniaj materiały, ale niczego nie narzucaj, na nic nie nalegaj. Obserwuj, po co dziecko sięga. Słuchaj, o co pyta . . . . . I podążaj za nim.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koraliki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 22 listopada 2013
piątek, 2 sierpnia 2013
Lody
Pogoda cały czas piękna.
Co sprzyja konsumpcji lodów. Emilka mogłaby je jeść kilogramami.
Dzisiaj zabawiłyśmy się w lodziarki :-)
Zaczęłyśmy od przygotowania pucharka.
Odcięłam górną część butelki po wodzie mineralnej i razem wcisnęłyśmy ją w zakrętkę po soczku, wypełnioną plasteliną.
Potem Mila formowała kulki z plasteliny (świetne ćwiczenie usprawniające małą motorykę) i układała je w fantazyjny sposób w naszym pucharku.
Nasza plastelina jest jednak jakby z poprzedniej epoki (w której każda zabawka obowiązkowo musiała mieć buro-szary odcień, a wszystkie żywe i nasycone kolory były niedozwolone...), poszukałam więc sposobu na urozmaicenie naszych gałek.
Znalazły się koraliki i cekiny różnej maści.
Którymi Mila obsypała lody.
Potem jeszcze przyozdobiła pucharek - brokatowym klejem w złotym kolorze.
Lody wyszły pyyyyyyyyychaaaaaaa... :-)
Choć niezbyt ładne, trzeba przyznać.
Ale za to nasza nowa, świeżo zakupiona, plastelina jest po prostu śliczna i lepienie zapowiada się obiecująco :-)
Co sprzyja konsumpcji lodów. Emilka mogłaby je jeść kilogramami.
Dzisiaj zabawiłyśmy się w lodziarki :-)
Zaczęłyśmy od przygotowania pucharka.
Odcięłam górną część butelki po wodzie mineralnej i razem wcisnęłyśmy ją w zakrętkę po soczku, wypełnioną plasteliną.
Potem Mila formowała kulki z plasteliny (świetne ćwiczenie usprawniające małą motorykę) i układała je w fantazyjny sposób w naszym pucharku.
Nasza plastelina jest jednak jakby z poprzedniej epoki (w której każda zabawka obowiązkowo musiała mieć buro-szary odcień, a wszystkie żywe i nasycone kolory były niedozwolone...), poszukałam więc sposobu na urozmaicenie naszych gałek.
Znalazły się koraliki i cekiny różnej maści.
Którymi Mila obsypała lody.
Potem jeszcze przyozdobiła pucharek - brokatowym klejem w złotym kolorze.
Lody wyszły pyyyyyyyyychaaaaaaa... :-)
Choć niezbyt ładne, trzeba przyznać.
Ale za to nasza nowa, świeżo zakupiona, plastelina jest po prostu śliczna i lepienie zapowiada się obiecująco :-)
sobota, 6 kwietnia 2013
Koraliki
Już kilkakrotnie próbowałam zachęcić Emilkę do nawlekania. Czegokolwiek na cokolwiek. Ale bez rezultatu. Owszem - uwielbia bawić się pudełkiem z guzikami, uwielbia bawić się pudełkiem z koralikami, ale żeby włączyć do zabawy sznurek to już nie. Poza obszarem jej zainteresowania zupełnie. A mi się gdzieś tam pod potylicą kołatało, że jakby spróbowała, to by jej się to spodobało.
W końcu mnie natchnęło - puchate druciki kreatywne!
Przyniosłam pudełko z koralikami. Przyniosłam druciki. I się zaczęło.
Nawlekanie:
A następnie liczenie, ile się nawlokło.
Ponieważ aktualnie przeżywamy okres fascynacji liczbami dwu, a nawet trzycyfrowymi (Mamusiu, a ile jest dwa zero trzy?), Mila zapragnęła nawlec 100 koralików! Poradziłam jej, żeby nawlekała po 10 na każdy drucik.
Tak też zaczęla robić.
Nawlekała z zacięciem.
Ale przy szóstej dziesiątce to żmudne nawlekanie trochę ją znudziło i zaczęła się zabawa spontaniczna.
Nazywanie poszczególnych tworów: "To mamusia, a to córeczka". Zakładanie im butów i czapek (koraliki na końcach).
Porównywanie wysokości tychże.
Nawet mi się ta zabawa spodobała i stworzyłam koralikowego ludzika.
Aż nadszedł koniec zabawy i koraliki powędrowały z powrotem do pudełka.
Koralikowy ludzik zamieszkał tam w całości.
Zabawa świetna do nauki liczenia. Aż żal bierze, że Mila umie już liczyć do stu ;-)
W końcu mnie natchnęło - puchate druciki kreatywne!
Przyniosłam pudełko z koralikami. Przyniosłam druciki. I się zaczęło.
Nawlekanie:
A następnie liczenie, ile się nawlokło.
Ponieważ aktualnie przeżywamy okres fascynacji liczbami dwu, a nawet trzycyfrowymi (Mamusiu, a ile jest dwa zero trzy?), Mila zapragnęła nawlec 100 koralików! Poradziłam jej, żeby nawlekała po 10 na każdy drucik.
Tak też zaczęla robić.
Nawlekała z zacięciem.
Ale przy szóstej dziesiątce to żmudne nawlekanie trochę ją znudziło i zaczęła się zabawa spontaniczna.
Nazywanie poszczególnych tworów: "To mamusia, a to córeczka". Zakładanie im butów i czapek (koraliki na końcach).
Porównywanie wysokości tychże.
Nawet mi się ta zabawa spodobała i stworzyłam koralikowego ludzika.
Aż nadszedł koniec zabawy i koraliki powędrowały z powrotem do pudełka.
Koralikowy ludzik zamieszkał tam w całości.
Zabawa świetna do nauki liczenia. Aż żal bierze, że Mila umie już liczyć do stu ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)