Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wycieczka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Wycieczka rowerowa II

Kolano spisało się na medal - zregenerowało się przez noc i nie zabolało dziś ani razu.

Dzisiaj znowu mała pętelka - 20 km. Nie wiemy, ile nadłożyliśmy, bo licznik nie spisał się na medal :-(

Tym razem wybrał się z nami kolega.


Okoliczności przyrody były bardzo podobne do wczorajszych, ale jednak mniej lasu, a więcej pól i - tym samym - kombajnów. 
Kombajny to, jakby nie było, wielkie kosiarki i jako takie nie cieszą się wielką sympatią Mili. Nie wiemy dlaczego. Ale udało nam się pod żaden nie wpaść, więc córka była z wycieczki zadowolona.

Przy okazji przejazdu odbyły się krótkie pogadanki na temat warzyw uprawnych i zbóż. Mili został zaprezentowany kłosek pszenicy z ziarenkami, strączek rzepaku z kuleczkami i kwiat kukurydzy. Mila już wie, skąd się bierze mąka. I do czego zużywa się słomę.

A słoma dopisała w dużych ilościach.


Zdobyliśmy szczyt!


Mila hasała jak kozica.


Niestety nie obyło się bez przymusowych przerw w wycieczce.

Chłopaki zmieniali dętkę....


A Mila zbierała kwiatki.
W kasku, którego za nic nie chciała zdjąć.


Wycieczka bardzo fajna. Jako że mieszkamy na terenie wyżyny, trasa rzadko przebiega po równym terenie. Ciągle z górki albo pod górkę. Więc zmęczenia trochę jest ale i satysfakcji z tego też.

Zestaw: rower+fotelik stanowczo przedkładam nad przesiadywanie na placu zabaw pod blokiem....




niedziela, 4 sierpnia 2013

Wycieczka rowerowa

Żeby zniwelować choć trochę objawy depresji pourlopowej (poniedziałku - nie nadchodź nigdy...) postanowiliśmy wybrać się na przejażdżkę na dwóch kołach (w sumie czterech).
Wybraliśmy niedługą trasę - 15 km, układającą się w pętlę. Mapę mieliśmy średnio dokładną, ale na szczęście szlak w terenie był dość dobrze oznakowany, więc nadłożyliśmy tylko 4 km :-)

Emilka bardzo lubi jeździć z nami rowerem. Takie 1,5 h wytrzymuje bez mrugnięcia okiem.

Jeździliśmy sobie drogami pośród pól...


 Skoszonych już lub jeszcze nie...


 I przez bardzo malownicze wioseczki.

mąż mi kazał przy tym zdjęciu koniecznie zaznaczyć, że to jego rower!

Jutro jedziemy na kolejną. Ciekawe, czy wrócę na noszach, jako że mi kolano wysiadło... Ale czego się nie robi, żeby na maksa wykorzystać czas urlopu.....