Zainspirowane wizytą w Planetarium zrobiłyśmy sobie dzisiaj kawałek kosmosu :-)
Użyta została folia aluminiowa i styropianowe kulki.
Kot jeszcze nie wiedział co się święci, więc spokojnie obwąchiwał Tinky Winky (który obowiązkowo uczestniczył w naszych poczynaniach).
Emilka z zapałem owijała kule sreberkiem, tworząc "księzyce". Co z tego, że Ziemia ma jeden. Przyjmijmy, że byłyśmy na Jowiszu, a co.
Bardzo zgrabnie jej szło.
Mila owijała kolejne kule....
...a ja zabrałam się za zwijanie autochtonów.
Wyszła nam mamusia, córeczka, no i kot. Nasz chyba wyczuł, że pojawiło się coś, co być może stanowiłoby konkurencję w byciu domowym szkodnikiem i postanowił wkroczyć do akcji.
Zeżarłby (ciekawe, czy by po tym świecił w nocy), gdyby nie moja interwencja...
Nasze księżyce wraz z kosmitami uznałyśmy za całkiem udane.