czwartek, 15 stycznia 2015

Pokoje Życzliwości

Czy pamiętacie ten wpis?

Stowarzyszenie pozytywne.com wciąż działa.

Cały czas trwa poszukiwanie sponsorów, dzięki którym pokoje życzliwości w kolejnych szpitalach będą mogły umilać hospitalizację kolejnym dzieciom. To wymaga prowadzenia szeroko zakrojonej akcji marketingowej, na co również potrzebne są fundusze.

Teraz jest taki czas, w którym łatwo możemy pomóc - każdy z nas.

Jeśli ktoś chciałby przekazać 1% swojego podatku, to: KRS 0000280273 



niedziela, 11 stycznia 2015

Malowanie urozmaicone

Mila uwielbia rysowanie. Było tym Tutaj.
Coraz częściej jednak kredka/farba/długopis/flamaster przenosi się z kartki na inne podłoże: stolik/rączkę/ubranie/podłogę.

Dosyć mnie to złościło, przyznam szczerze. Stolik Emilkowy już dawno odpuściłam, ale ubranie czy stół w salonie czasem trudno przywrócić do stanu pierwotnego. Zrzędziłam i zrzędziłam, ale efekty były marne.

W końcu stwierdziłam, że zamiast tłamsić, trzeba chyba wyjść naprzeciw jej poszukiwaniom i zaproponować coś innego niż zwykła kartka.  
Gdy jej to powiedziałam, ochoczo przyklasnęła.

Dwie kartki z dużego bloku posmarowałyśmy klejem (rozcieńczonym wikolem), używając do tego wałka, żeby idealnie pokryć całą powierzchnię.

Lekko przyszarzałe dłonie Emilki to efekt pokrycia ich w całości czarną pastelą olejną. Takie rączki idealnie brudzą wszystko, czego dotkną. I wcale łatwo się nie zmywa, jak widać.


Na to nałożyłyśmy gazę i znowu przejechałyśmy walkiem, żeby gaza przykleiła się na całej powierzchni.
Odłożyłyśmy do wyschnięcia.


Następnego dnia Mila dostała dwie szorstkie kartki.
Do jednej wybrała olejne pastele.


Powstał taki rysunek - mama z córkami w baletkach.


Przy drugiej zdecydowała się na farby.


Powstało kolejne dzieło - dziewczynki z piłkami :-)


Efekt nie jest może nadzwyczaj spektakularny, ale dla Mili to było ciekawe doświadczenie - coś innego. I bardzo jej się podobało. Tak bardzo, że po tych dwóch obrazkach cały czas miała niedosyt. Ale więcej gazy w domu nie było :-(

Ale córka już wie, że wystarczy powiedzieć: "Mamusiu, możesz coś wymyślić?", a mamusia wyciągnie spod łóżka jedno z pudeł i spośród zgromadzonych tamże przydasi wybierze coś, co się nada.

Tym razem nadało się lustro. O - to właśnie.
Farby były już nałożone, dodałam tylko jeszcze wodę w pojemniczku.
I zaczęło się malowanie.
Najpierw pędzelkiem.


Farbą i wodą.


Potem wałkiem, żeby uzyskać jednolitą powierzchnię. 

Polecam wałek. taki zwykły, gąbczasty, kupiony za kilka złotych w budowlanym. Przydaje się nader często.


Potem po tej powierzchni rysowanie wzorów palcami.


Ciapanie farby, wyrównywanie wałkiem, rysowanie palcami..... i tak wiele razy.



Po godzinie wstała i - ociekając farbą - z wielką satysfakcją oznajmiła: "Skończyłam".

Przedsięwzięcie z szukaniem innych podłoży do prac plastycznych uważam za rozpoczęte i - póki co - bardzo udane  :-)




wtorek, 6 stycznia 2015

Trzech Króli i noworoczne pudełko

Dzisiaj święto Trzech Króli. Mila bardzo na nie czekała.

Miałyśmy już przygotowanych króli i dary. 

Role Kacpra, Melchiora i Baltazara odegrały pacynki, wypchane watą. Z darami też sobie poradziłyśmy, chociaż z kadzidłem nie było łatwo.



Królowie przybyli do stajenki, ofiarowali dary i złożyli pokłony. 


I tyle, jesli chodzi o celebrowanie dzisiejszego święta :-)

I cóż było robić dalej z tak pięknie rozpoczętym dniem?

Wpadłam na pewien pomysł, na okoliczność rozpoczęcia nowego roku. W zasadzie myślałam o tym już dawno, ale czekałam na koniec/początek roku, no i w końcu wyszło tak, że się zagapiłam. Ale uznałam, że tydzień opóźnienia nie jest w tym wypadku taki istotny.  


Przygotowałyśmy puszkę z pokrywką, kartkę, długopis i nożyczki.
Na paskach papieru zaczęłyśmy zapisywać różne informacje na temat Emilki: 

że uwielbia tańczyć
że bardzo lubi rysować
że ma trzy lalki (Lacy, Chelsea i Kaję)
że zasypia sama, przy zapalonej lampce i włączonej muzyce
że jej ulubione koleżanki to Iga i Amelka
że uwielbia aniołki, a szczególnie Bonifacego, który lata na bosaka
itp.

Karteczki wkładałyśmy do puszki.


Emilce bardzo szybko przestało wystarczać wymyślanie informacji i wkładanie karteczek do puszki. Zawładnęła długopisem i zaczęła sama pisać.


I to był świetny pomysł, bo mimo, że zachowujemy jej rysunki i dzieła pisane, to jednak włożenie do puszki kartek z jej własnoręcznym aktualnym pismem było super pomysłem.

Wyszło nam tego sporo, ale na pewno nie napisałyśmy wszystkiego - nie da się, o czym każdy rodzic doskonale wie.


A po co to wszystko?



Pomysł jest taki, żeby otworzyć to dokładnie za rok. No, może niezupełnie :-)


Wtedy zobaczymy, co się przez ten rok zmieniło, co pozostało takie samo i co z tego pamięta Mila (na przykład baśń o aniele Bonifacym, którą w tej chwili potrafi wyrecytować z pamięci - a ma ona kilka długich stron....) 

Włożymy ją do pudła z ozdobami choinkowymi - w ten sposób nie zapomnimy otworzyć jej za rok, a za to przez rok zapomnimy, że jest i będziemy mieć miłą niespodziankę :-)




niedziela, 4 stycznia 2015

Lampiony solne

Na wieczór sylwestrowy przygotowałyśmy lampiony.
Bardzo proste w wykonaniu - potrzebne słoiczki, klej i sól.

Słoik smarujemy klejem, a następnie obsypujemy gruboziarnistą solą. Sól pięknie się trzyma. Dodatkowo obsypałyśmy je jeszcze miałką solą, żeby wypełnić puste miejsca.
I tyle, jeśli chodzi o ich najprostszą formę.

Nieopatrznie wyraziłam głośno swoją ciekawość, jakby to było, gdybyśmy dodatkowo spróbowały zabarwić lampion barwnikami. Sądziłam, że kropla barwnika, wylana na sól, może przybrać ciekawy kształt.

Jak już to powiedziałam, to nie było innej rady - musiałyśmy spróbować.


Barwnik nie przybrał jakichś szczególnie finezyjnych wzorów - powstały kolorowe paćki. Ale Mili się spodobało i ledwo udało mi się ją przekonać, żeby chociaż jeden pozostawić w dziewiczej formie. Właściwie to prawie się o to pokłóciłyśmy ;-)

Lampiony wyglądają tak:
 

A po zapadnięciu ciemności tak:
 

 Mila przyznała, że miałam rację - ten biały świeci najładniej :-)

 

Tylko kto mi powie, gdzie ja podziałam te moje bawełniane, koronkowe wstążeczki??? Czymś by się przydało owiązać te gwinty, bo są za bardzo widoczne. Ale oprócz tego detalu trzeba przyznać, że lampiony stwarzają świetny klimat.

Aha - pomysł od (znowu!) Mamy w domu.