piątek, 10 maja 2013

Chrupki kukurydziane

Kupiłam worek chrupek kukurydzianych.

I zupełnie przypadkiem zauważyłam, że jak się rozmiękczy kawałek chrupka, to można  go przykleić do drugiego.
Tym sposobem zrobiłam samochodzik i czworonoga (u nas pełnił funkcję kota).


Którymi Mila przez chwilę się bawiła...
 

a następnie bez krępacji pożarła.



Zrobiłyśmy kilka literek.


Z czego tata był przezadowolony :-)


Mila postanowiła stworzyć wielkieeeego chrupa.





Żeby następnie zjeść go z wielką przyjemnością.


Zabawa chrupkami jest świetna.
Sposób łączenia jest super prosty, wystarczy miseczka z wodą.

Następnym razem kupię kilka rodzajów chrupek, również kolorowe, żeby można było układać ciekawsze stwory.


 

wtorek, 7 maja 2013

Rączki są ważne

"Mamusiu, a jakby nie było rączek, to co?"
Pytanie z ulubionej serii Mila zadała mi kilka dni temu. Odpowiedziałam, że byłoby trudno założyć buciki, bo akurat przy tej czynności padło powyższe.

A kilka dni potem dostałam od koleżanki kartkę przedstawiającą obraz "Dziewczynka z zajączkiem". 
Autorstwa Jeana Michalskiego.



Obrazek jest wyjątkowy, ponieważ namalowany ustami. Jean Michalski nie ma rąk.
Pomyślałam, że ten zbieg okoliczności trzeba wykorzystać.

Pokazałam Emilce obrazek. Bardzo jej się spodobał. 
Powiedziałam jej, jak został namalowany (nawiązując do jej pytania sprzed kilku dni) i zapytałam, czy chciałaby zobaczyć, czy łatwo maluje się bez rączek.

Chciała.

No to przyniosłyśmy farby.

Udało się nabrać na pędzelek.


 I zacząć malować.


 I drugim kolorem też.


Ale dość szybko Mila stwierdziła, że "trudno bez rączek" i zaczęła malowanie standardowe.



Zmieniłyśmy sobie kartkę na kolorową, żeby było trochę inaczej, Mila zaczęła malować paluszkami.


A potem paluszki.


Pomalowała sobie nawet paznokcie.


A wszystko skończyło się jak zawsze.


 Dziecko w pełni usatysfakcjonowane.

A czy zapamiętała, że "trudno bez rączek" ... trudno powiedzieć. Ale myślę, że jednak zrobiłyśmy jakiś kroczek na naszej drodze ku akceptacji i uwrażliwieniu na innych.


 

niedziela, 5 maja 2013

Stópki

Przeczytałyśmy sobie dzisiaj opowiadanie z nowej książki "Czy czujesz lekki powiew wiatru?" autorstwa Mai von Vogel. 



Książka zawiera opowiadania oraz podpowiedzi, w jaki sposób można je wykorzystać do uwrażliwienia zmysłów.

Przeczytałyśmy o rycerzu, któremu w ciemnej jaskini rozsypały się perły, a następnie zgasła mu świeczka (co za niefart...). Rycerz poradził sobie jednak znakomicie, zbierając perły bosą stopą.

Oczywiście na czytaniu się nie skończyło.

Rozsypałam na podłodze koraliki. 
Mila nie dała się prosić - ściągnęła skarpetki (uwielbia chodzić boso).



Tak jak rycerz - miała podnosić koraliki paluszkami u stóp.
Ale nie udało się.
Wybrałam zbyt duże koraliki i nie mieściły jej się między paluszkami.


Ale nie ma tego złego - uaktywniłyśmy kończyny górne :-)


Mila szukała, a ja naprowadzałam ją: "w lewo, na wprost, w prawo". Świetny sposób, żeby poćwiczyć kierunki.

Wcześniej ja miałam zawiązane oczy, a Mila mnie naprowadzała - poszło jej bardzo dobrze, chyba nawet lepiej, niż szukanie. Foto - ze względów oczywistych - brak.

Następnym razem (jeśli takowy będzie) wybiorę mniejsze, szklane koraliki.



 

sobota, 4 maja 2013

Wyobraźnia

Wyobraźnia Emilki często nas zadziwia.

Jej ogrom przejawia się ostatnio w postaci wymyślonych przyjaciół.

Jest ich kilkoro.

Koleżanka Akilu-Makila bawi się z nią i pomaga jej sprzątać zabawki. Emilka ma dokładne informacje o niej - ile ma lat, ile lat ma jej mama, czy Akilu-Makila umie już chodzić i mówić.

Kwestia wieku jest ostatnią z fascynacji Mili. Wszystkie dzieci na placu zabaw są dokładnie odpytane, ile mają lat i ile lat mają ich rodzice.

Jest jeszcze Alej, który dzwoni do Mili kilka razy dziennie i rozmawiają przez jej telefon. Alej jednak nie przychodzi do Mili, bo ma jakąś pracę. 

Czasami też dzwoni do niej Fragment.  

Żeby była jasność - zarówno imiona, jak i szczegóły dotyczące życia codziennego jej znajomych są tworem myślowym Mili.

Ale największym hitem jest ktoś inny. 
Mianowicie Druga Mama.

Mam dość mieszane uczucia. Nie wiem, czy powinnam upatrywać w tym jakąś konkurencję dla siebie, czy może powinnam zastanowić się nad ewentualnymi potrzebami Mili, których nie spełniam, a które spełnia Druga Mama. A może po prostu powinnam to zaakceptować jako przypadkowy wytwór wyobraźni, który przeminie, jak i inne.
Kontakt z nami (Pierwszymi Rodzicami) nie został bowiem ograniczony, wręcz przeciwnie - Druga Mama uczestniczy często w naszych rozmowach, Mila powtarza jej nasze słowa i następnie przekazuje nam jej reakcję. Czasami są nieporozumienia. "Mamo..." - słyszę. Pytam: "Słucham?". "Nie, mówiłam do Drugiej Mamy".

Drugi Tata funkcjonował przez chwilę, ale Pierwszy Tata nie był tak wyrozumiały i autorytarnie stwierdził, że Tata jest tylko jeden. Emilka przyjęła to bez żadnych oporów. 
Może ja też powinnam być bardziej stanowcza?

Pozdrawiam wszystkie Mamy ;-)))