sobota, 9 marca 2013

Księżyce

Zainspirowane wizytą w Planetarium zrobiłyśmy sobie dzisiaj kawałek kosmosu :-)

Użyta została folia aluminiowa i styropianowe kulki.


Kot jeszcze nie wiedział co się święci, więc spokojnie obwąchiwał Tinky Winky (który obowiązkowo uczestniczył w naszych poczynaniach).
Emilka z zapałem owijała kule sreberkiem, tworząc "księzyce". Co z tego, że Ziemia ma jeden. Przyjmijmy, że byłyśmy na Jowiszu, a co.


Bardzo zgrabnie jej szło.



Mila owijała kolejne kule....


 ...a ja zabrałam się za zwijanie autochtonów.


 Wyszła nam mamusia, córeczka, no i kot. Nasz chyba wyczuł, że pojawiło się coś, co być może stanowiłoby konkurencję w byciu domowym szkodnikiem i postanowił wkroczyć do akcji.


Zeżarłby (ciekawe, czy by po tym świecił w nocy), gdyby nie moja interwencja...

Nasze księżyce wraz z kosmitami uznałyśmy za całkiem udane.





 

5 komentarzy:

  1. wow superasne!!

    bardzo podoba mi sie Twoje podejscie do wychowania coreczki :) uwielbiam sledzic losy rodzin ktorzy kieruja sie wizja Montesorri.
    Mozesz powiedziec co najbardziej wplynelo na Twoja decyzje zeby wlasnie jej teoria kierowac sie w wychowaniu coreczki?

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym, żeby moja córeczka poznawała siebie - swoje możliwości i pasje, żeby rozwijała je bez przeszkód i - gdy przyjdzie odpowiedni czas - wiedziała co wybrać. To jest dla mnie najważniejsze.
    Czekam niecierpliwie na następny poniedziałek - ruszają zapisy do przedszkoli. Szturmuję z formularzem wszystkie trzy (w moim mieście), które stosują pedagogikę Montessori.

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mila też chyba tak uważa :-)
      Dzięki!

      Usuń
  4. Jaka fajna zabawa, poczekam aż moja mała podrośnie, ina pewno skorzystamy z pomysłu:)Pozdrawiam i zapraszam do nas
    http://dzidziastyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wpisz komentarz...