poniedziałek, 18 maja 2015

Jak nam idzie czytanie

Oczywiście mam na myśli naukę czytania Emilkowego. Co prawda jej uwaga w tej chwili przeniosła się raczej na matematykę, ale czytanie nadal jest lubiane.

Zaczynałyśmy od metody czytania globalnego Domana, potem poznawałyśmy pojedyncze literki, ostatnio uczyłyśmy się czytać metodą sylabową (o tych wszystkich zmaganiach można sobie poczytać, klikając etykietę "czytanie" na dole strony).

A takie są efekty nauki:

video

Daleko nam jeszcze do samodzielnego czytania książek, ale my raczej "chwytamy chwile", niż "osiągamy cele", bo takich sobie nie stawiamy. Będzie chciała - nauczy się. Nie będzie chciała - też się nauczy, tylko trochę później :-)




piątek, 15 maja 2015

Czarno-biało cd.

Maciuś przepotwornie nie lubi pielęgnacji po kąpieli. Płacz zaczyna się na ogół zaraz po wyciągnięciu z wanienki. Jeśli uda się go utulić, płacz rozpoczyna się po odłożeniu (jeszcze nie opanowałam dokonywania czynności pielęgnacyjnych trzymając dziecko na rękach, ale chyba wszystko przede mną).
Chyba nie muszę pisać, że jest to trochę niefajne. Różnych rzeczy próbuję, żeby to zmienić, ale jakoś nic się nie sprawdza. Pomyślałam, że może spróbuję jakoś odwrócić jego uwagę.

Jakiś czas temu kupiłam filcowe podkładki w dwóch - jedynie słusznych - kolorach. Po cenach promocyjnych :-)



Krótka chwilka i powstało coś takiego:



Zawisły na ścianie w łazience, przyklejone na plastelinowy klej, żeby mieć pole manewru, gdyby miejsce okazało się nietrafione.

 
Maciusiowi przypadły do gustu i lubi sobie na nie popatrzeć. Przed kąpielą.

 
 
A po?
Również.
O ile uda mi się sprawić, że otworzy zaciśnięte od płaczu powieki......
:-(

Wszelkie patenty na taką sytuację chętnie przyjmę.....



 


 

niedziela, 10 maja 2015

Coś na szybko

I nie chodzi o obiad czy inną przekąskę :-)

Mowa o zabawie na szybko, gdy starsze oczekuje zabawienia, a młodsze wisi na rękach, bo akurat humoru brak.

Zabawa jest możliwa na szybko, o ile ma się pewne zasoby. W tym wypadku - kolorowego ryżu.
My miałyśmy. Może nie w powalającej ilości, ale wystarczyło.

Do miseczki wsypałyśmy kolorowe ziarenka. Tak naprawdę to może być cokolwiek - jakaś gruba kasza, ziarna a nawet kulki hydrożelowe (to wykorzystam następnym razem, bo też mamy).
Następnie włożyłam do niego kilka drobiazgów.



Wymieszałam i poprosiłam Milę o odnalezienie wszystkich przedmiotów.

 
Poszło piorunem. Zabawa pewnie byłaby ciekawsza, gdyby ryżu było więcej.

 
Ale ponieważ musiałyśmy zadowolić się taką ilością, jaką miałyśmy, zaczęłam kombinować z ukrywanymi przedmiotami.

Tym razem ukryłam w ryżu koraliki. Szukanie trwało troszkę dłużej, ale też udało się wszystkie odnaleźć.

 
 
 
Potem chciałam wybrać mniejsze koraliki, ale musiałyśmy przerwać zabawę, bo młodsze miało wyjątkowo zły dzień.... Ale na pewno jeszcze do tego wrócimy :-)



niedziela, 3 maja 2015

Czarno-biało

Okres noworodkowy zamknęliśmy. Maciuś stał się niemowlęciem. Nie ma już tego błędnego spojrzenia, zauważa coraz więcej rzeczy, zatrzymuje wzrok na ciekawiących go rzeczach.
Uznałam, że czas zacząć organizować jego otoczenie.

Podłogę w kąciku pokoju wyściełałam miękką, piankową matą. Założenie jest takie, że Maciuś będzie sobie na niej leżał i wpatrywał się w to, co mama mu podsunie :-) Do wpatrywania się na pierwszy ogień poszła szachownica.

Jak powstała?

Dość długo zastanawiałam się, skąd wziąć płachtę z wzorem szachownicy o dużych polach. W końcu z pomocą przyszedł - jak to często bywa u nas - sklep budowlany. Kupiłam w nim trzy kawałki okleiny - czarną, białą i wzorzystą. 

 
Białą pocięłam na kwadraty, które ponaklejałam na czarną.

 
Powstała szachownica, którą następnie nakleiłam na sklejkę (a miałam ją stąd).
Nawet udało mi się niczego nie schrzanić przy tej robocie, byłam z siebie dumna ;-)

 
Kącik zaczął wyglądać tak:

 
 
 
 
I Maciuś od czasu do czasu sobie leży i grzecznie się wpatruje. Jak to miło, gdy wszystko idzie zgodnie z planem.... ;-)

Oczywiście chwile koncentracji nie są długie, ale myślę, że te 5-10 minut skupionej obserwacji, na które sobie pozwala, to chyba niezłe osiągnięcie jak na miesięczniaka.

 
 
Jak wiadomo, dzieci lubią kontrasty. Nie dla nich pastelowe kolorki - po prostu ich nie zauważą. Na tym etapie, rzecz jasna.

Wzorzysta okleina powędrowała na bok szafki stojącej obok przewijaka. Ten ostatni nie jest w tej chwili często używany, i dobrze, bo taki wzór to trochę wyższa szkoła jazdy i właściwie punkt wyjścia do innych działań. Ale o tym potem - jak przyjdzie na to czas.



Nawet Mila przejęła się stymulacją zmysłu wzroku braciszka i przygotowała dla niego obrazek - kartkę z kształtami. Prezentuje mu ją kilka razy dziennie. I bardzo się cieszy, bo Maciuś patrzy :-)



Ciąg dalszy nastąpi... ;-)