poniedziałek, 1 lutego 2016

Wałek

Kupiłam Ci ja wałek do ciasta. Ale nie do ciasta. Oczywiście do zabawy.

Znajoma przesłała mi kiedyś link do świetnej zabawki, niestety  nieosiągalnej dla mnie. 



Nie znalazłam w żadnym polskim sklepie, a kupno za granicą to zbyt wysokie koszty. Ale dla chcącego....

Rzeczony wałek przepiłowałam na pół. Znaczy - ja trzymałam, tata Mili przepiłował. I jeszcze przewiercił kilka otworków na wylot.



Ja wygrzebałam 5 par drewnianych korali. Przez otwory przewlokłam (czy przewlekłam?) sznurek i na każdym z końców zawiązałam koralik. Specjalnymi węzłami, żeby nie pospadały.


Powstało coś takiego:


Oczywiście najpierw musiało zostać przetestowane przez starszą - czy aby na pewno nada się dla Maciusia.


Próba wypadła pozytywnie i brat został uszczęśliwiony nową zabawką. 


 Początkowo potraktował ją jako gryzak - zawsze można na niego liczyć w tym zakresie.

 

 Ale po jakimś czasie zaczął bawić się też koralikami.



Teraz, gdy Maciuś już siedzi, łatwiej mu bawić się manipulacyjnymi zabawkami, gdzie może nieskrępowanie używać obydwu rąk.


czwartek, 28 stycznia 2016

Laurka

Dziś urodziny taty.
Wczoraj przygotowałyśmy z Milą laurkę.

Na kartce papieru Mila narysowała ołówkiem kwiatek.
Potem kontury poprawiła klejem.


Trochę ciężko szło wyciskanie kleju z tubki, więc ten etap dokończyłam ja.


Mila natomiast obsypała kartkę solą.


Odłożyłyśmy na trochę do wyschnięcia, potem strzepnęłyśmy nadmiar soli i przygotowałyśmy kolorową wodę i zakraplacz.


Mila zakraplaczem nanosiła kolorowe kropelki na sól. Woda rozprzestrzeniała się, mieszała się i wychodziły nam różne barwy.



Jeszcze tylko okolicznościowy napis i laurka czeka na jubilata.


Niekoniecznie efekt jest zgodny z moimi oczekiwaniami, technika wymaga chyba dopracowania.  Ale wszystko przed nami :-)



czwartek, 21 stycznia 2016

Kleksy po raz drugi

Kiedyś już bawiłyśmy się kleksami Tutaj.
Wtedy używałyśmy tuszu w jednym kolorze, tym razem chciałyśmy bardziej kolorowo.  
Wyjęłam farby temperowe.
Mila zginała kartki, ja nakrapiałam farby.
 

Potem Mila dokładnie rozwałkowywała farbę. W przypadku tuszu wystarczył ruch ręką, farby jednak są gęste i użycie wałka było jak najbardziej uzasadnione.



Potem rozłożenie kartki....


I już można było zgadywać, co powstało.
Tutaj na przykład głowa Mruka (kto oglądał "Dzwoneczek i bestia z Nibylandii" ten powinien rozpoznać).


W tej zabawie podoba mi się zapoznawanie dziecka z pojęciem symetrii. Jednak to trochę ogranicza kształty, jakie możemy uzyskać.
Tata Mili wprowadził trochę inną wersję - farby nakładamy na całą kartkę, a następnie przykrywamy ją drugą.
 


Tutaj kształty już nie są symetryczne, ale również dają duże pole dla wyobraźni. 


Bardzo fajna zabawa, Mila nudzi się po ok. 10 obrazkach :-)

piątek, 15 stycznia 2016

Koszyk jajek

Czas zacząć serię pod tytułem "koszyki skarbów".

Czyli koszyk/pudełko z przedmiotami powiązanymi tematycznie (lub nie).

Maciuś jest na etapie turlania różnych przedmiotów. Gdy dostaje (lub sam upoluje) nowy przedmiot, przede wszystkim sprawdza, czy się turla.
Piłeczki nie są jeszcze najlepszym rozwiązaniem, ponieważ umiejętność raczkowania jest dopiero rozwijana, nie mówiąc już o zastartowaniu z pozycji siedzącej (jeszcze nie opanował). A piłeczki turlają się daleko.

Sięgnęłam do pudła wysoko na szafie i wyjęłam dekoracje wielkanocne. Ktoś mógłby pomyśleć, że za wcześnie, ale okazało się, że jednak w sam raz :-)

Czas jakiś temu zrobiłam szydełkowe ubranka dla styropianowych jajek. Wtedy miały służyć jako dekoracja, a teraz jako zabawka dla Maciusia.

Jajeczka są lekkie i ubrane, więc nie toczą się daleko - łatwo po nie sięgnąć. Poza tym są kolorowe, a do tego dostarczają ciekawych bodźców dotykowych - użyłam różnych włóczek: gładkich, supełkowych, kosmatych i włochatych.


Każde jajeczko Maciuś sobie ogląda i turla. Na początku był taki zaciekawiony, że aż zapomniał usiąść :-)


Dużym zainteresowaniem cieszy się też sam koszyczek. Zaokrąglone dno i ciekawa faktura, a do tego można chować pod nim jajeczka :-)