poniedziałek, 6 stycznia 2014

Ogniki na wodzie

Rozebraliśmy choinkę. Właściwie tylko dokończyliśmy dzieła, bo zaczęła rozbierać się ona sama  - igły spadały garściami. Nie było rady, ozdoby trzeba było zdjąć, kostropyszcze wyrzucić przez balkon, podłogę odkurzyć... I tyle ją widzieliśmy.

Ale żeby nie zatracić się w smutku za minionym, popracowaliśmy nad nastrojem.
Tata napełnił wodą miskę i przyniósł świeczki.
Ja przyniosłam łupiny orzechów, papierowe różyczki, których nazwijałam ostatnio trochę i kolorowe folie.

Układaliśmy to wszystko na wodzie.

Układałam ja...





Układała Mila...


I tak sobie nasze światełka pływały pośród różyczek, a my przypatrywaliśmy się, zatopieni w naszych myślach.



I zrobiło się znowu jakby świątecznie...


Chwilo - trwaj.

...





4 komentarze:

  1. Efekt bardzo fajny, pomysłowa mama z Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj akurat Tata Mili zasługuje na tę pochwałę :-)

      Usuń
  2. Rzeczywiście nastrojowo to wygląda :)

    OdpowiedzUsuń

Wpisz komentarz...