wtorek, 6 października 2015

Chustujemy się

To właśnie robimy od trzech dni. Prawie tylko to.

Chusta ratuje mi życie. A tak bez przesady, to ratuje mój kręgosłup.

Od trzech dni jesteśmy w szpitalu. Z Maciusiem. Który to umyślił sobie zachorować na zapalenie płuc :-(
Do zabiegów szpitalnych przywykł szybko - spokojnie trzyma rączkę przy aplikowaniu leków, uważnie wpatruje się w panią pielęgniarkę, podającą mu wziewy przez wielką tubę inhalacyjną, nie wierci się przy sprawdzaniu poziomu natlenienia organizmu. Taki to on już jest.
Ale jednego nie zdzierży - NUDY. A tego ma pod dostatkiem. Mimo, że warunki tutaj niemal jak w Leśnej Górze, to jednak z pustego i Salomon nie naleje. Maciuś ma do dyspozycji łóżeczko, przewijak i moją leżankę. No i mamę. I z tego ostatniego korzysta maksymalnie. A że waży ponad 8 kilo....

Gdy Emilka była mała, dostałam w prezencie chustę elastyczną (trochę o tym Tutaj). Sama ją wybrałam, ale okazała się totalną porażką. Mila była w niej albo ściśnięta jak bandażem, albo zwisała mi na wysokości bioder. Przy Maciusiu postanowiłam więc nabyć chustę tkaną. 
Moja koleżanka jest Doradcą Chustowym, i bardzo mi tu pomogła. Pożyczyła mi dwie chusty i pokazała jak wiązać (a to naprawdę nie to samo, co filmik w internecie).
Dlaczego dwie? 
Bo nie mogłam się zdecydować, co mi się bardziej przyda: chusta kółkowa (świetna do zawiązania dziecka na szybko, również na ulicy) czy zwykła długa, do dłuższego noszenia. Pożyczyłam więc obydwie do wypróbowania.
Całe lato nie mogłam się zdecydować :-)
Na co dzień używałam kółkowej, szczególnie przy okazji wożenia Mili do (i z) przedszkola, lub na szybkich zakupach. Zalety? Przeplata się przez kółka i luźną zakłada na siebie jeszcze w domu. Potem tylko wyjmuje się dziecko z fotelika, wkłada jak do kieszeni i zaciąga - kilka ruchów. Wygoda jak nie wiem co. Ale długo się nie ponosi - po jakimś czasie boli ramię, a mnie dodatkowo noga (kręgosłup się o swoje upomina).



Wiedziałam więc, że długa chusta też mi się przyda.
I rzeczywiście. Opanowałam sposób wiązania na plecach i okazało się to rewelacyjnym wyjściem. Chusta zasponsorowała już niejeden obiad :-) Nie dość, że dziecko zadowolone, bo noszone, nie dość, że dom ogarnięty, bo ręce wolne i z przodu nic nie zawadza, to jeszcze kwestię usypania na drzemki mamy z głowy, bo jak nadchodzi czas to Maciuś zasypia i jeszcze uprzejmie daje się odłożyć :-)


Jak nie noszę, to znęcam się nad chustą wszelakimi sposobami: skręcam i oplatam wokół wezgłowia łóżka:


Zaplatam w warkocz:


I daję córce do ujeżdżania (ostatnio lubi galopować na koniu, jak Merida Waleczna):


Można jeszcze prać, zamrażać, spać i siedzieć na niej i memłać na wszystkie możliwe sposoby. Po co to wszystko? Taką chustę, bawełnianą lub lniano-bawełnianą trzeba "złamać". Czyli, inaczej mówiąc, zmiękczyć. Żeby lepiej się wiązała i lepiej przylegała do ciała. I jak najwięcej nosić. Co w szpitalnych warunkach praktykujemy aż nadto. Nie wiem, jak bym to wytrzymała bez tych zwojów materiału. Jak BYŚMY to wytrzymali. 
Wszystkim chusty polecam. Nie mają wad. Przynajmniej ja nie widzę. Tkane są droższe niż elastyczne, ale tymi ostatnimi naprawdę nie warto sobie zawracać głowy. To oczywiście moje zdania. No i Maćka, którego początkowo próbowałam wciskać do starej, ale on za każdym razem głośno i dobitnie protestował. A w tkaną daje się wiązać bez mrugnięcia.
Ja ostatecznie kupiłam obydwie. Nie dałam rady wybrać jednej :-)  

Pozdrawiamy ze szpitala!






7 komentarzy:

  1. Kochani, pozdrawiamy z całego serca i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i do DOMKU oczywiście.
    neferette

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, już nie możemy się doczekać!

      Usuń
  2. Ja również jestem wielką fanką chust: http://alergicznedziecko.pl/jak-to-jest-byc-niezle-zamotanym/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrowia! A jeśli chodzi o chusty to samo dobro! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy się nie przekonałam do chusty kółkowej. Ale to pewnie dlatego, że noszenie niesymetryczne nie jest dla mojego kręgosłupa dobre. A noszenie na plecach to jest własnie to o cho chodzi. Młodsza córkę wrzuciłam na plecy w czwartym miesiącu życia. Słodki ciężarek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dłuższe noszenie niesymetryczne jest niefajne, to prawda. Ale chusta kółkowa w połączeniu z samochodem jest dla nas niezastąpiona :-)

      Usuń

Wpisz komentarz...